piątek, 19 października 2012

Jak rozpoznać 20 gatunków kawy - czyli latte czy espresso?

Idę do kawiarni - a tam, zamiast małej czarnej i dużej białej, z cukrem jakieś obce nazwy, świadczące o  zaanektowaniu wszystkich polskich kawiarni przez rząd Republiki Włoskiej. Co wybrać? Powinna pomóc ta grafika:


Czy już wiadomo?

Drugie zastosowanie: wydrukować, wrzucić w stosowną ramkę i powiesić w kuchni. Jako nowoczesna ozdoba, ale i ściąga, gdy będziemy gości męczyć:

- Kochanie, kawa czy herbata?
- Och, jestem zmęczona, zrób mi kawę...
- Jaką: espresso, latte, ... 

Po 5 minutach można skończyć wymienianie i rozkoszować się efektem. Oczywiście, należy liczyć się z koniecznością kilkukrotnego powtórzenia menu.

Smacznej kawy.

Grafika pochodzi z serwisu: http://www.infografiki.com

niedziela, 14 października 2012

Jogurt z brzoskwiniami, miodem i czekoladą

Faza na jogurty trwa.


  • mały jogurt naturalny
  • 2 brzoskwinie
  • tarta czekolada
  • łyżka miodu
Obieramy brzoskwinię ze skórki - albo i nie. Miksujemy ją wraz z łyżką miodu.

W ładnym szklanym naczyniu, raczej wąskim a wysokim, układamy warstwami: parę łyżeczek jogurtu, parę łyżeczek musu brzoskwiniowego, trochę wiórków czekolady - aż się zapełni naczynie.

Lepiej użyć jogurtu typu greckiego - skorzystałem ze zwykłego naturalnego i warstwy mi się zlały - dobre było, ale efekt wizualny ucierpiał.

Do produkcji świeżych wiórków czekoladowych najlepsze jest takie urządzenie: [kliknij].

Paczka jest!

Zagłosowałem na przepis w projekcie Kuchnia 24/7 organizowanym przez Winiary i InPost. Obiecywali przysłać paczkę z jakimś darmowym upominkiem. Obiecywali... Obiecywali...

I dotrzymali słowa! Paczka jest!



A w paczce... papierowa torba...


A w torbie:
  • Pomysł na... karkówkę w marynacie pikantno-ziołowej z grilla;
  • Jarzynka - 200g;
  • Sos Salsa;
  • Rosół drobiowy - 6 kostek;
  • Fartuch kuchenny w kolorze czerwonym.

Dziękuję!

sobota, 13 października 2012

γιαούρτι με μέλι και σοκολάτα - czyli jogurt z miodem i czekoladą

Piękna (tj. ciepła i słoneczna) Grecja poza zasięgiem tymczasowo, ale może w kuchni powrócić do niej?
Jednym z deserów, często spotykanych w greckiej kuchni, jest jogurt z miodem i orzechami. Sporo też przepisów nań na polskich blogach. W sumie taki przepis mógłby mieć korzenie starożytne... Nie mam pod ręką orzechów, a mam ochotę na czekoladę, zatem:

  • jogurt grecki
  • kilka łyżek miodu płynnego
  • trochę startej czekolady
Jogurt przekładamy do miseczki. Polewamy miodem. Posypujemy czekoladą. 


Używam młynka - tarki do czekolady, który wskutek kilku obrotów sprawnie zamieni mi kostki czekolady w deszcz wiórków.

Przydatne drobiazgi: młynek do czekolady / orzechów

Mini cykl PRZYDATNE DROBIAZGI tym postem uważam za otwarty.

Zamierzam w nim umieszczać krótkie informacje o różnych, przydatnych w kuchni drobiazgach.

Na pierwszy ogień idzie: MŁYNEK DO CZEKOLADY I ORZECHÓW.


Wykonany niestety z plastiku, z metalową tarczą trącą. Ma komorę ładunkową zamykaną pokrętłem, które jednocześnie dociska tarty produkt do tarczy. Właściwie to nie młynek bowiem, tylko obrotowa tarka - nie pracuje na żarnach, a na klasycznej w budowie tarczy trącej.

Tutaj tarcza trąca tuż po utarciu czekolady do jogurtu.

Gadżet mały, tani - miejsca w kuchni nie zajmuje wiele, a ułatwia pracę - jeśli ktoś lubi tartą czekoladę.

wtorek, 9 października 2012

Wartości odżywcze dania, czyli [E-kcal] do roboty!

Znalazłem w sieci serwis - istnieje od kilku miesięcy przynajmniej, ale dopiero teraz go znalazłem. Jego rolą - istotną dla mnie - jest wyliczanie wartości odżywczej podanego przepisu.


Owszem, korzystałem już kiedyś z takiego serwisu amerykańskiego, ale miał on jedną istotną wadę: brak licencji na umieszczenie wynikowej tabelki w sieci, on-line. 

Serwis E-kcal wręcz do tego jest stworzony, aby takie dane prezentować na blogach, w swoich przepisach.

Zamierzam sukcesywnie wyposażyć w tę funkcjonalność wszystkie moje dotychczasowe przepisy i nowododawane. 

Tylko wątpliwość - dawać krótką listę (jak tutaj), czy rozbudowaną tabelkę (jak tutaj)?

PS. Serwis e-kcal zarabia na siebie na reklamach, stąd mogą się pojawić reklamy - wyświetlane na tle okienka z tabelką wartości odżywczych - i tylko tam.

sobota, 6 października 2012

Gløgg uden alkohol

Co? Gløgg uden alkohol? GRZANE WINO BEZ ALKOHOLU? Ni to pies, ni wydra, coś na kształt świdra...


A jednak proponuję Wam ten przepis. A nawet bardziej: gløgg uden vin!

Dawno, dawno temu, na początku obecnego wieku prowadziłem drużynę harcerską. Jednymi z naszych zwyczajnych zajęć były piesze wędrówki, i latem, i zimą. A zimą zimno, śnieg, lud na drogach, a chłopacy, jak to chłopacy - boys will be boys - z każdej górki musieli się sturlać...

Na rozgrzewkę w dużym stalowym termosie nosiłem właśnie gløgg uden alkohol.

Nazwa wzięta z Danii, ile ma z Danią wspólnego - nie wiem. W Danii, a właściwie na Bornholmie byłem raz w życiu przez 10 dni, latem (zresztą na wędrówce z tymi samymi harcerzami), i takiego napoju tam nie piłem. Inspiracja jakoś tak przyszła...

Na litr będzie potrzebne
  • 4 torebki herbaty ekspresowej, czarnej, indyjskiej lub cejlońskiej (byle nie darjeeling, bo jest za delikatna)
  • syrop z malin - prawdziwy, nie koncentrat cukru z syntetycznym aromatem
  • przyprawy korzenne - zazwyczaj stosowałem Przyprawę do grzańca firmy Prymat (firma mi nie płaci za reklamę, po prostu ich mieszanka najbardziej mi pasuje - w składzie zawiera cukier, goździki, imbir, ziele angielskie, cynamon i gałkę muszkatołową)
Gotujemy wodę. Pół litra wrzątku wlewamy do termosu i zakręcamy go (ma to na celu nagrzanie maksymalne wnętrza - dzięki temu nie pobiera ciepła z naszego napoju i dłużej mamy gorącą zawartość).

Zaparzamy herbatę - ilością około 1/2 litra wrzątku. Po 2 minutach (z zegarkiem w ręku - to nie żart) wyciągamy torebki, wylewamy wrzątek z termosu, wlewamy esencję herbacianą. Dolewamy syropu z malin - wg ilości wskazanej na opakowaniu. Dosypujemy przyprawę korzenną. Dolewamy wrzątku do pełna. Zakręcamy termos.

I już jesteśmy gotowi do drogi - przynajmniej jeśli chodzi o napój. Wzmacnia, pobudza i rozgrzewa.

Zdjęcie herbaty czy termosu - zwłaszcza w moim wykonaniu - zbyt atrakcyjne nie jest, więc przepis zilustruje też fotka z jednej z wędrówek: kościół św. Barbary w Toruniu - Barbarce.

Potrawy rozgrzewające

piątek, 5 października 2012

Sałatka ze świeżych fig z fetą

Naszła mnie ochota na świeże figi. Ten ich fioletowy kolor nęci w sklepie, oj, nęci. 


  • 2 świeże figi
  • pół kostki fety
  • kilka kropli soku z cytryny / octu balsamicznego
  • łyżeczka lub dwie płynnego miodu
  • szczypta świeżo zmielonego / utłuczonego czarnego pieprzu
Figi obieramy ze skórki, kroimy na pasterki, skrapiamy delikatnie miodem. Fetę kroimy na plasterki, jak wyjdą - mi to nigdy równo nie wychodzi. Mieszamy jedno z drugim, delikatnie skrapiamy cytryną (lub octem balsamicznym). Delikatnie przyprawiamy pieprzem.

Podobnie możemy zrobić na słodko, zastępując fetę polskim twarogiem, zwiększając ilość miodu i rezygnując z pieprzu.



Przetestowane na 3 współmieszkańcach - studentach. Smakowało im. 


Sprawdzone menu na imprezy!

Moda bardzo dobra smażenia różnych konfektów i innych słodkości, a także przyrządzania wszelakich potraw, pieczenia chleba i inne sekreta gospodarskie

Moda bardzo dobra smażenia różnych konfektów i innych słodkości, a także przyrządzania wszelakich potraw, pieczenia chleba i inne sekreta gospodarskie i kuchenne.


Muzeum Pałac w Wilanowie, Warszawa 2011

Świeżo wydana staroć. Owoc wspaniałej pracy prof. Jarosława Dumanowskiego z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika wraz z całym zespołem.

Prawdopodobnie druga w kolejności starszeństwa polska książka kucharska. Prawdopodobnie, bo była spisana w rękopisie, nie została wydana w dawnych wiekach. W każdym bądź razie, mimo braku wydania, więc i formalnego wpływu dzieła na polską kulturę kulinarną, ciekawe świadectwo kuchni staropolskiej. Prawdziwie staropolskiej, mimo bowiem widocznych wpływów zagranicznych - tych nigdy się nie odseparuje - jest to kuchnia szlachty, odnoszącej się do legend sarmackich, nie zaś XIX / XX wieczna kuchnia mieszczańska, uchodząca dziś za staropolską.

No dobrze - jest to kuchnia bogatej szlachty i magnaterii, nie szaraczków. Być może patrycjat miejski też tak jadał. Nie ma tu potraw pochodzących z ubogich rzesz szlacheckich czy wręcz ludowych. Dzisiaj - przyprawy staniały, cukier staniał, cytryny staniały - spokojnie możemy gotować tak we własnych domach, nawet nie posiadając magnackiej fortuny.

Kuchnia staropolska przechowywała połączenia smakowe jeszcze ze średniowiecza, z obfitym używaniem przypraw, z traktowaniem cukru jako przyprawy - i to przyprawy do dań mięsnych i rybnych i łączeniem owoców z mięsem.

Tytuł może być mylący - bo nadany w XIX wieku. Akurat przepisu na upieczenie chleba nie znajdziemy w niej. Ale za to 363 przepisy na różne dzieła - głównie słodkości, ale i potrawy mięsne, ryby, polewki.

Lektura obowiązkowa miłośników kuchni staropolskiej, poszukiwaczy nowych połączeń smaków i zwolenników słodkości w kuchni.

Z biegiem czasu postaram się przyrządzać i umieszczać na blogu przepisy kuchni staropolskiej.

Moda bardzo dobra smażenia różnych konfektów i innych słodkości, a także przyrządzania wszelakich potraw, pieczenia chleba i inne sekreta gospodarskie i kuchenne do kupienia u wydawcy i dobrych księgarniach w całym kraju.

czwartek, 4 października 2012

Kuchnia na stancji

Wpisem Figa z Monako zainaugurowałem nowy cykl przepisów. 

Łączyć je będą... prawie zerowe warunki do gotowania. Czyli: BRAK KUCHENKI i wszelkiego innego źródła ciepła od spodu czy od góry, czyli grilla, kuchenki mikrofalowej, palnik gazowy. Jedyną możliwością będzie czajnik elektryczny. No i BRAK LODÓWKI. Brak możliwości chłodzenia deserów, ale i brak możliwości odstawienia słoika "na potem", z częściowo zużytą zawartością - czyli trzeba wykorzystać całe kupione opakowanie, chyba, że coś się nie psuje i wytrzyma w zwykłej szafce.

Czyli jak na stancji, w internacie czy bursie.

Ciekawej zabawy i smacznego!

Figa z Monako

Koktajl w barwach flagi Monako (nieco spranej flagi, trzeba przyznać). No, ale dość ściemniania. Przepis polski - wymyślony przeze mnie, w Monako najprawdopodobniej nieznany.



  • figa
  • mały jogurt naturalny
  • 2 łyżeczki miodu naturalnego (u mnie był gryczany)
Figę obierz ze skórki. 2/3 jogurtu wymieszaj z łyżeczką miodu. Starannie przełóż do szklanki, aby utworzyć dolną warstwę. 1/3 jogurtu zmiksuj z jedną figą i kolejną łyżeczką miodu. Połóż delikatnie jako górną warstwę.

Danie polecam studentom: mało trzeba, kuchni nie wymaga, koszt to niecałe 2 zł. A zdrowe jest. Mini-mikser to cena niewielka, a urządzonko przydatne. Wystarczy najprostszy model.