Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apteczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apteczka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 maja 2016

6 * Za'atar (zielony i czerwony)

زَعْتَر

Za'atar - z arabskiego - to tymianek, czy też szerzej mówiąc grupa ziół spokrewnionych z tymiankiem, jak oregano, majeranek... Niektórzy nawet utożsamiają za'atar z biblijnym hizopem... Jak zawsze, nazwy lokalne mogą odnosić się do kilku gatunków roślin (co pozwala docenić ogrom dzieła Linneusza).

Foto by Nsaum75 - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=18158798

Za'atar to też jedna z najbardziej popularnych mieszanek przyprawowych kuchni arabskiej. Oczywiście, musi posiadać w składzie tymianek - bądź też mieszankę tych ziół.

Do tego sezam i sumak - kwaśne czerwone owoce sumaka dodają niepowtarzalnego smaku - choć trzeba przyznać, że są odmiany za'atar, które sumaka nie mają. Czasem i inne składniki się znajdą, jak to w mieszankach przyprawowych - każdy producent, każdy dom samodzielnie przyrządzający coś tam zmodyfikuje... a świat arabski jest przecież duży i taka kuchnia syryjska różni się od libańskiej...

Za'atar przyprawia mięsa, warzywa, hummus... Często wraz z oliwą z oliwek służy jako namaszczenie chlebków pita (swojsko arabski pomysł na kanapki) - albo też surowe ciasto smaruje się oliwą z za'atarem i piecze. Dobry też jest do wymieszania z gęstym jogurtem (typu greckiego) czy labneh (odsączony jogurt do konsystencji świeżego sera), jako dodatek do chleba. A amerykański pomysł na za'atar to przyprawianie popcornu...

Za'atar zielony

Zadbaj o dobrą jakość ziół. Zerwij samodzielnie ususz... albo przynajmniej idź na targ i poszukaj wiejskiej baby, która sama suszy i sprzedaje zioła pachnące... Sklepowe zioła, nie wiem czemu, często pozbawione są większości swoich aromatów i zapachów, a co za tym też idzie - również swych cennych właściwości zdrowotnych. 

I nie piszę tego, bo tak mi się wydaje - dr Różański zbadał dostępną w handlu melisę. Zatrważające wyniki opisał tutaj.

Wariant 1:

  • 4 łyżki tymianku
  • 2 łyżeczki sumaku (w sklepach stacjonarnych będzie ciężko znaleźć, ale od czego jest Allegro)
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżki sezamu

Na suchej patelni podsmaż sezam, aż nabierze pięknego aromatu - uważaj, aby się nie przypalił. Odstaw do wystudzenia. 

Utrzyj tymianek na drobny proszek - najszybciej to zrobisz w kuchennym młynku do przypraw (czyli w młynku do kawy, którego używa się do przypraw zamiast do kawy) - choć klasycznie jest zrobić to w moździerzu. Dodaj sumak i sól, ucieraj dalej.

Zmieszaj sezam z pozostałymi przyprawami. Przechowuj w szczelnie zamykanym słoiczku.

Wariant 2:

Zrezygnuj z soli.


Wariant 3:

Zamiast 4 łyżek tymianku daj:
  • 1 łyżkę tymianku
  • 1 i 1/2 łyżki oregano
  • 1/2 łyżki majeranku

I też możesz z soli zrezygnować.


Za'atar czerwony

Za'atar czerwony tym się różni od zielonego, że... zielony jest zielony, a czerwony jest czerwony. Czerwień za'atarowi nadaje sumak, zatem przepisy na czerwony za'atar będą zawierały więcej sumaku.

Wariant 4:

  • 1/4 szklanki sumaku
  • 2 łyżki tymianku 
  • 2 łyżki majeranku 
  • 1 łyżka  sezamu 
  • 1 łyżeczka soli

Wariant 5 - Za'atar z Amjun (północny Liban):

  • 1 szklanka suszonego tymianku
  • 3/4 szklanki sumaku
  • 3/4 szklanki sezamu 
  • 1/4 szklanki majeranku  
  • 1/2 łyżki anyżu 
  • 1/2 łyżki cynamonu 
  • 1/2 łyżki soli 
  • 1/2 łyżeczki kuminu
  • 1/2 łyżeczki kolendry
  • 1/2 łyżeczki nasion kopru włoskiego

Wariant 6:

  • 1 łyźka sezamu
  • 1/4 szklanki sumaku
  • 2 łyżki  tymianku
  • 2 łyżki majeranku
  • 2 łyżki oregano
  • 1 łyżeczka soli

Podziękowania:
W przygotowaniu posta korzystałem ze stron: Arabskie smaki i aromaty, Jadłonomia, Kukbuk, Obiadowe inspiracje, About food.

sobota, 28 maja 2016

Old Bay

Old Bay to klasyczna już dziś mieszanka przypraw. Stworzył ją w roku 1939 Gustav Brunn, niemiecki imigrant w USA - pierwotnie została zaplanowana do owoców morza, zwłaszcza krabów. Dziś jest dodawana do wielu innych potraw, łącznie z pizzą, jajkami, sałatkami, smażonym kurczakiem, frytkami, pieczonymi ziemniakami - i popcornem.


Old Bay można kupić na Allegro, lub spróbować zrobić samemu. 

Old Bay

Przepis zaczerpnąłem stąd.
  • łyżka soli selerowej
  • 1/4 łyżeczki papryki
  • 1/8 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1/8 łyżeczki cayenne
  • szczypta suchej musztardy (zmielonej gorczycy)
  • szczypta kwiatu muszkatołowego (względnie sproszkowanej gałki muszkatołowej)
  • szczypta cynamonu
  • szczypta kardamonu
  • szczypta ziela angielskiego
  • szczypta goździków
  • szczypta imbiru
Wszystkie składniki należy starannie sproszkować i wymieszać. Przechowywać w szczelnie zamykanym naczyniu.

Przepis zgłaszam do akcji Kuchnia Ameryki Północnej 2016

Kuchnia Ameryki Północnej 2016


czwartek, 26 maja 2016

Prawdziwy i najprawdziwszy cukier waniliowy

Dostępny w sklepach cukier o zapachu zbliżonym do wanilii to cukier WANILINOWY, zawierający sztucznie wyprodukowany aromat - pojedynczy składnik bogatego zapachu waniliowego. Owszem, bywa i cukier prawdziwy... droższy, i nadal o słabym aromacie.

Pora wziąć swój interes w swoje ręce:

  • kilka lasek wanilii (najprościej kupić na Allegro)
  • kilo cukru

Do tego potrzeba nam jeszcze dużego słoja, szczelnie zamykanego.

Laski wanilii kroimy wzdłuż na połowy i umieszczamy w słoju. Zasypujemy cukrem. Zamykamy i odstawiamy na co najmniej 2 tygodnie, aby cukier przesiąkł zapachem wanilii.

Używamy do woli. Te same laski wanilii można wykorzystać parokrotnie.


poniedziałek, 24 grudnia 2012

Piernik toruński

Niby późno, bo zabierać za pieczenie pierników w Wigilię... Ale z kronikarskiego obowiązku muszę podać przepis na piernik toruński. Jest to chyba najstarszy zapisany przepis:


Weź miodu praśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo, i wody, smaż powoli szymując, aż będzie gęsty, wlej go na niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z gruba przetłukszy, wsyp do miodu gorącego, miarkując żeby niezbyt korzenia było, zmięszaj, a jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej ile potrzeba, umieszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potym wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile trzeba, potem nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć i zaraz formuj pierniki wielkie według upodobania, porobiwszy, może znowu powierzchu tu owdzie cykadę krajaną, po wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca, i wyjąwszy je jak się przepieką znowu je pozyngować miodem z piwem smazonym, i znowu po wsadzeniu do pieca.


Medicum auctum..., 1789

wtorek, 30 października 2012

O apteczkach, pannach apteczkowych... i chłopcu apteczkowym

Jako tradycjonalista i konserwatysta, zobowiązany przez się do pielęgnowania tradycji, nie mogę i zapomnieć o apteczce.

Apteczka - czyżby ktoś chorował?

Nic takiego! Ale brak apteczki w nowych domach to upadek kultury.


Apteczka - dajmy głos klasykowi:

W każdym dawnym dworze polskim znajdowała się osobna izdebka, służąca na schowanie korzeni kuchennych, przysmaków, konfitur, soków, wódek, likworów i lekarstw domowych. 
Znana gościnność Polaków i skrzętność dawnych gospodyń, wymagała miejsca zamkniętego na pomieszczenie przysposobionych zapasów kuchennych, a zwierzchnictwo patrjarchalne ziemianina nad liczną czeladzią domową i gromadą wiejską, przy narodowem zamiłowaniu kobiet polskich do leczenia chorych, dawało spiżarni podręcznej cechę istotnej apteczki. Było to zresztą naturalnym wynikiem dawnych potrzeb i stosunków, wówczas gdy po miasteczkach nigdzie jeszcze nie było lekarzy ani aptek, a do większych miast nie było kolei ani dróg szosowych. 
Znakomite panie, a nawet małżonki panujących książąt, trudniły się wówczas robieniem zapasów do śpiżarni i apteczki domowej. Księżna Anna, synowa św. Jadwigi, własnoręcznie trudniła się co jesień smażeniem i przyprawą owoców, które następnie rozdawała ubogim, słabością złożonym osobom. 
Żony panów polskich i szlachty smażyły róże i inne zioła, skórki cytrynowe, pomarańczowe, ziele tatarskie (tatarak) w cukrze, różne owoce w miodzie, z wiśni robiły soki, ze śliw powidła, przyprawiały wódki – jedne pachnące dla toalety, używając do tego szpikanardu, lewandy, róży, cyprysu, izopu, drugie przepędzały przez alembik dla napitku lub jako lekarstwo, dystylując je z cynamonu, anyżu, tataraku i ziół rozmaitych. 
„Apteczka dla kucharza zawsze otworem stać musi” – pisze Świtkowski w Budownictwie wiejskiem; Krasicki zaś w Panu Podstolim powiada: „Przed obiadem poszliśmy do apteczki, tam w niezliczonych rodzajach wódek, konfitur, przysmaczków, wybrał niektóre i napił się wódki”. – „Domowa apteczka żony mojej – nie tylko od wódek i przysmaczków, ale i od lekarstw”. – Aby wszystko umieć zrobić i podołać w zaopatrzeniu domowej apteczki, potrzeba było wielkiej biegłości i doświadczenia nielada. Gdy córki szlacheckie wyuczyły się tego wszystkiego od matek, babek i sąsiadek, jak również z książek i rękopiśmiennych przepisów domowych, szły dopiero za mąż. Czego-bo też w tej apteczce wiejskiej nie było: sadła przeróżnych zwierząt jako lekarstwa, dryjakwie z gadów, kilkadziesiąt gatunków ziół suszonych, począwszy od kwiatu lipowego, rumianku i mięty, a skończywszy na rozmaitych suszonych owocach i korzonkach. Nie zapominano tu o wodzie marcowej ze śniegu stopionego, która miała cerę płci pięknej przedziwnie konserwować, i o wodzie różanej, którą skrapiano podłogi dla aromatu w pokojach. Z ogórków przyrządzano także wodę do mycia twarzy. Octy używano tylko domowej roboty: malinowe, konwaljowe, fijołkowe, porzeczkowe, berberysowe i t. d. Rzeczy sypkie i suche stały zwykle na policach i półkach w drewnianych kadłubkach; woreczki i koszyki, dla zabezpieczenia od myszy, wieszano u belek, suszone grzyby wisiały wiankami na kołkach; w szufladkach i pudełkach: wanilja, szafran, liść bobkowy, muszkatołowa gałka, cykata, imbier (o którym już Kadłubek w XIII wieku wspomina), serki, gomółki, pierniki, makowniki (z maku i miodu), kadzidła, ryby suszone, orzechy leśne, larendogra, rozmaryn i majeran do szynek, dziewanna, czarnuszka ogrodowa do osypywania ciast, cynamon (trafnie nazywany przez szlązaków skórzycą), cybeby (duże rodzenki do sosów), bylica suszona, olejki kupione od olejkarzy, którzy roznosili je po kraju, olejki lekarskie i dryjakwie, jakoby wielce skuteczne przeciwko ukąszeniu żmii i wszelkim truciznom. Z sadeł używanych do leków poszukiwane były: wilcze, lisie, borsucze, niedźwiedzie i zajęcze. 
W domach możniejszych apteczką zawiadywała „panna apteczkowa”, która miała wszystko pod swym kluczem, szafowała wszystkiem i czuwała nad zaopatrzeniem we wszystko, chodząc nieraz sama z dziewczętami wiejskiemi zbierać zioła (ob. Panna apteczkowa). W domach mniej dostatnich szafka jedna lub druga, stanowiła właściwą apteczkę domową.
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska

No to jeszcze o pannie apteczkowej: 

W tomie I-ym Enc. Star. (str. 57) zamieściliśmy wiadomości o „apteczce domowej” w dawnych domach polskich, nadmieniając, że apteczką taką zawiadywała „panna apteczkowa”. 
U możniejszych gospodarstwo domowe rozpadało się na dwa działy. Kuchnia czeladna, pieczenie chlebów, nabiał, ogród warzywny, hodowla drobiu, trzody chlewnej i cieląt, należała do gospodyni folwarcznej, zwanej w różnych stronach rozmaicie: ochmistrzynią, dwórką, kucharką i t. p. 
Krupy, mąki, obroki, okrasa, postronki i rzemiona, były najczęściej pod kluczem wiernego „szafarza” czyli „klucznika”. 
Śpiżarnia pańska z apteczką zostawała pod zarządem i pieczą panny apteczkowej, która wydawała kucharzom, smażyła konfitury, urządzała nalewki i domowe lekarstwa, piekła pierniki i z dziewczętami zbierała zioła lecznicze. Była to zwykle albo daleka krewna albo uboga panna i sierota, która zamąż nie wyszła, ale w domu możniejszym znalazła opiekę i ciepło rodzinne. 
Łuk. Gołębiowski powiada, że u książąt Lubeckich, marszałkostwa pińskich, za jego pamięci (czasy Stanisława Augusta) taką była ochmistrzyni domu Pawłowska. „Sklep pod kaplicą zaledwie mógł objąć te wszystkie zapasy, jak najlepiej uporządkowane, poznaczone, w butlach, słojach, workach, woreczkach, na mnogich półkach, całe od wierzchu do spodu okrywając ściany. U mniej dostatnich szafka jedna lub druga mieściły wszystko. Czy każda rzecz z tych leków pomagała zawsze, nie do nas śledzić należy; wszakże troskliwość ta o zdrowie poddanych i domowników zaszczyt przy nosiła sercu”. („Domy i dwory”, str. 26). 
Panna apteczkowa, jako opiekunka chorych we dworze wiejskim, jako najwierniejsza przyjaciółka domu i rodziny swoich państwa, jako niestrudzona, skrzętna i umiejętna pracownica, była w dawnem społeczeństwie polskiem, nie znającem dzisiejszego roznerwowania, bardzo pospolitym a sympatycznym typem starej panny. 
I dlatego to tak znakomita niewiasta jak Klaudyna Potocka w liście swoim do Wiktorowej Jundziłłowej pisze o wychowywaniu dzieci: „Kiedy też pozbędziemy się tej plagi a dziś zbrodni powierzania polskich dzieci wpływowi myśli, uczuć, zwyczajów od naszych różnych, nieodpowiednich potrzebom kraju, obowiązkom żon, matek polskich? Przepraszam za moją złość, guwernantki (cudzoziemki) ją zawsze wzbudzają. Tak cenię Polki, że wolałabym klucznicy polskiej, pannie utrzymującej apteczkę powierzyć edukację, niż samej pani Genlis”. (Księga pam. na setną rocznicę ur. A. Mickiew. t. I, str. 244).
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska

No tak... skąd tylko taką pannę wziąć? Wymarły wraz z upadkiem dworów szlacheckich...

A wiadomo - gdy chcesz mieć coś zrobione, zrób to sam. Zatem jutro wieczorem wcielam się w ... nie, nie pannę, lecz chłopca apteczkowego. A jaka to okazja i co będę robił? Niech będzie to na razie tajemnicą... 

Zdradzę tylko, że w domu 2 kg pigwy i 2 kg pigwowca czekają...




środa, 22 sierpnia 2012

Krówki Pani Weasley

No tak... Poniższy przepis wyraźnym dowodem jest, że Harry Potter źle wpływa na umysły i deprawuje. Bowiem to książka z tej serii narobiła mi smaku na krówki, jakie Harry dostał od pani Weasley. A przy okazji: polski tłumacz błędnie je tłumaczy, ale ten pan regularnie nie radzi sobie z nazwami słodyczy...
  • 1 kg cukru
  • 1 litr śmietanki
ewentualnie
  • coś jako smak dodany
Cukier rozpuszczamy w śmietance i intensywnie mieszając gotujemy, aż zgęstnieje (testowa kropla wypuszczona na talerzyk winna zastygnąć). Trwa to sporo czasu - ponad 45 minut. Wylewamy na formę wysmarowaną masłem. Gdy zastygnie - wyjmujemy, kroimy, zawijamy w papierki.

Zbyt krótkie gotowanie da nam masę do smarowania chleba, zbyt długie - krówki będą mocno chrupkie, nieciągliwe.

Smak: możemy urozmaicić przepis, dodając do śmietanki substancji smakowej: cynamonu, kakao...

Uwaga: natchnienie z książki angielskiej, ale przepis polski: takowe desery były u nas przed wojną popularne dzięki kontaktom z Turkami, Tatarami, Ormianami...

Wpis bierze udział:
Smaki naszego dzieciństwa