czwartek, 27 grudnia 2012

Jajecznica a' la Kazimierz Pułaski

  • słoniny wędzonej, w ostateczności zwykłej
  • jaja
  • szczypior
  • kartofli

Weź i ugotuj kartofli. Jak nie stare, to w mundurkach i obierz potem, stare i na wiosnę gotuj obrane.

Usmaż drobno pokrajaną słoninę. Wbij jaja, posól i popieprz do smaku, usmaż. Posyp drobno posiekanym szczypiorem.

Podaj na ziemniakach.

Jak bowiem pisał Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej: 
Jajecznica, ulubiona w Polsce potrawa z jaj smażonych na maśle lub słoninie, przyprawiana niekiedy ze szczypiorem i kiełbasą. Kiedy Kazimierzowi Pułaskiemu w XVIII w., jako dar osobliwy, przysłano worek kartofli, kucharz jego, nie wiedząc, co z nimi zrobić, ugotowawszy, podał razem z jajecznicą, a wszyscy obecni nie mogli się dość nachwalić tej nowej potrawy.

3 razy jajecznica na poświąteczne śniadania lub kolacje

Trzy proste przepisy na jajecznice na poświąteczne śniadania lub kolacje:


Jajecznica na winie 

(na św. Jana Apostoła i Ewangelisty - 27 XII)

Masła w rynce rozpuść, jajec rozbij z winem i cukrem, i cynamonem, ubij to społem, a wlej na gorące masło, usmażywszy daj z rynką a nie mieszaj.

Jajecznica ze śmietaną słodką 

(na św. Młodzianków - 28 XII)

Rozbij jajec z śmietaną słodką, wlej na gorące masło, smaż a mieszaj, a daj z rynką na stół dodawszy soli z potrzebą

Jajecznica prosta 

(na 29 XII, bo to dzień zwykły, choć w oktawie Bożego Narodzenia)

Rozbij jajec, wlej na masło w rynkę a usmażywszy daj z rynką na stół, możesz też cebulki młodej zielonej, albo pietruszki drobno ukrajać
Przepisy pochodzą z Compendium Ferculorum, najstarszej polskiej książki kucharskiej.

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Piernik toruński

Niby późno, bo zabierać za pieczenie pierników w Wigilię... Ale z kronikarskiego obowiązku muszę podać przepis na piernik toruński. Jest to chyba najstarszy zapisany przepis:


Weź miodu praśnego ile chcesz, włóż do naczynia, wlej do niego gorzałki mocnej sporo, i wody, smaż powoli szymując, aż będzie gęsty, wlej go na niecki, przydaj imbieru białego, gwoździków, cynamonu, gałek, kubebów, kardamonu, hanyżu nietłuczonego, skórek cytrynowych drobno krajanych, cukru ileć się będzie zdało, wszystko z gruba przetłukszy, wsyp do miodu gorącego, miarkując żeby niezbyt korzenia było, zmięszaj, a jak miód ostygnie, że jeno letni będzie, wsyp mąki żytniej ile potrzeba, umieszaj, niech tak stoi nakryto, aż dobrze wystygnie, potym wyłóż na stół, gnieć jak najmocniej, przydając mąki ile trzeba, potem nakładź cykaty krajanej albo skórek cytrynowych w cukrze smażonych, znowu przegnieć i zaraz formuj pierniki wielkie według upodobania, porobiwszy, może znowu powierzchu tu owdzie cykadę krajaną, po wierzchu pozyngowawszy piwem kłaść do pieca, i wyjąwszy je jak się przepieką znowu je pozyngować miodem z piwem smazonym, i znowu po wsadzeniu do pieca.


Medicum auctum..., 1789

piątek, 14 grudnia 2012

Spaghetti al burro con salvia


Postałem ten przepis na pocztówce i po prostu nie mogę się nie podzielić nim z Wami:


  • Ugotuj spaghetti al dente
  • Rozgrzej naprawdę dużą łyżkę masła
  • Wrzuć dużą garść świeżych liści szałwii do masła
  • Poczekaj 1 minutę
  • Wymieszaj gorące liście ze spaghetti
  • Możesz posypać odrobiną tartego parmezanu
Smacznego!


piątek, 7 grudnia 2012

Świąteczne Pierniczki Magdaleny Cieleckiej

Przepis z kartki pocztowej. A kartka od Wiosek Dziecięcy SOS.

Z apelem: możecie im pomóc? M. in. sprzedają kartki świąteczne. Jeśli jeszcze nie masz, a podobają ci się ich wzory... uczyń coś dobrego!

A oto przepis:



Smacznego!


Cud, miód i cynamon    

wtorek, 30 października 2012

O apteczkach, pannach apteczkowych... i chłopcu apteczkowym

Jako tradycjonalista i konserwatysta, zobowiązany przez się do pielęgnowania tradycji, nie mogę i zapomnieć o apteczce.

Apteczka - czyżby ktoś chorował?

Nic takiego! Ale brak apteczki w nowych domach to upadek kultury.


Apteczka - dajmy głos klasykowi:

W każdym dawnym dworze polskim znajdowała się osobna izdebka, służąca na schowanie korzeni kuchennych, przysmaków, konfitur, soków, wódek, likworów i lekarstw domowych. 
Znana gościnność Polaków i skrzętność dawnych gospodyń, wymagała miejsca zamkniętego na pomieszczenie przysposobionych zapasów kuchennych, a zwierzchnictwo patrjarchalne ziemianina nad liczną czeladzią domową i gromadą wiejską, przy narodowem zamiłowaniu kobiet polskich do leczenia chorych, dawało spiżarni podręcznej cechę istotnej apteczki. Było to zresztą naturalnym wynikiem dawnych potrzeb i stosunków, wówczas gdy po miasteczkach nigdzie jeszcze nie było lekarzy ani aptek, a do większych miast nie było kolei ani dróg szosowych. 
Znakomite panie, a nawet małżonki panujących książąt, trudniły się wówczas robieniem zapasów do śpiżarni i apteczki domowej. Księżna Anna, synowa św. Jadwigi, własnoręcznie trudniła się co jesień smażeniem i przyprawą owoców, które następnie rozdawała ubogim, słabością złożonym osobom. 
Żony panów polskich i szlachty smażyły róże i inne zioła, skórki cytrynowe, pomarańczowe, ziele tatarskie (tatarak) w cukrze, różne owoce w miodzie, z wiśni robiły soki, ze śliw powidła, przyprawiały wódki – jedne pachnące dla toalety, używając do tego szpikanardu, lewandy, róży, cyprysu, izopu, drugie przepędzały przez alembik dla napitku lub jako lekarstwo, dystylując je z cynamonu, anyżu, tataraku i ziół rozmaitych. 
„Apteczka dla kucharza zawsze otworem stać musi” – pisze Świtkowski w Budownictwie wiejskiem; Krasicki zaś w Panu Podstolim powiada: „Przed obiadem poszliśmy do apteczki, tam w niezliczonych rodzajach wódek, konfitur, przysmaczków, wybrał niektóre i napił się wódki”. – „Domowa apteczka żony mojej – nie tylko od wódek i przysmaczków, ale i od lekarstw”. – Aby wszystko umieć zrobić i podołać w zaopatrzeniu domowej apteczki, potrzeba było wielkiej biegłości i doświadczenia nielada. Gdy córki szlacheckie wyuczyły się tego wszystkiego od matek, babek i sąsiadek, jak również z książek i rękopiśmiennych przepisów domowych, szły dopiero za mąż. Czego-bo też w tej apteczce wiejskiej nie było: sadła przeróżnych zwierząt jako lekarstwa, dryjakwie z gadów, kilkadziesiąt gatunków ziół suszonych, począwszy od kwiatu lipowego, rumianku i mięty, a skończywszy na rozmaitych suszonych owocach i korzonkach. Nie zapominano tu o wodzie marcowej ze śniegu stopionego, która miała cerę płci pięknej przedziwnie konserwować, i o wodzie różanej, którą skrapiano podłogi dla aromatu w pokojach. Z ogórków przyrządzano także wodę do mycia twarzy. Octy używano tylko domowej roboty: malinowe, konwaljowe, fijołkowe, porzeczkowe, berberysowe i t. d. Rzeczy sypkie i suche stały zwykle na policach i półkach w drewnianych kadłubkach; woreczki i koszyki, dla zabezpieczenia od myszy, wieszano u belek, suszone grzyby wisiały wiankami na kołkach; w szufladkach i pudełkach: wanilja, szafran, liść bobkowy, muszkatołowa gałka, cykata, imbier (o którym już Kadłubek w XIII wieku wspomina), serki, gomółki, pierniki, makowniki (z maku i miodu), kadzidła, ryby suszone, orzechy leśne, larendogra, rozmaryn i majeran do szynek, dziewanna, czarnuszka ogrodowa do osypywania ciast, cynamon (trafnie nazywany przez szlązaków skórzycą), cybeby (duże rodzenki do sosów), bylica suszona, olejki kupione od olejkarzy, którzy roznosili je po kraju, olejki lekarskie i dryjakwie, jakoby wielce skuteczne przeciwko ukąszeniu żmii i wszelkim truciznom. Z sadeł używanych do leków poszukiwane były: wilcze, lisie, borsucze, niedźwiedzie i zajęcze. 
W domach możniejszych apteczką zawiadywała „panna apteczkowa”, która miała wszystko pod swym kluczem, szafowała wszystkiem i czuwała nad zaopatrzeniem we wszystko, chodząc nieraz sama z dziewczętami wiejskiemi zbierać zioła (ob. Panna apteczkowa). W domach mniej dostatnich szafka jedna lub druga, stanowiła właściwą apteczkę domową.
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska

No to jeszcze o pannie apteczkowej: 

W tomie I-ym Enc. Star. (str. 57) zamieściliśmy wiadomości o „apteczce domowej” w dawnych domach polskich, nadmieniając, że apteczką taką zawiadywała „panna apteczkowa”. 
U możniejszych gospodarstwo domowe rozpadało się na dwa działy. Kuchnia czeladna, pieczenie chlebów, nabiał, ogród warzywny, hodowla drobiu, trzody chlewnej i cieląt, należała do gospodyni folwarcznej, zwanej w różnych stronach rozmaicie: ochmistrzynią, dwórką, kucharką i t. p. 
Krupy, mąki, obroki, okrasa, postronki i rzemiona, były najczęściej pod kluczem wiernego „szafarza” czyli „klucznika”. 
Śpiżarnia pańska z apteczką zostawała pod zarządem i pieczą panny apteczkowej, która wydawała kucharzom, smażyła konfitury, urządzała nalewki i domowe lekarstwa, piekła pierniki i z dziewczętami zbierała zioła lecznicze. Była to zwykle albo daleka krewna albo uboga panna i sierota, która zamąż nie wyszła, ale w domu możniejszym znalazła opiekę i ciepło rodzinne. 
Łuk. Gołębiowski powiada, że u książąt Lubeckich, marszałkostwa pińskich, za jego pamięci (czasy Stanisława Augusta) taką była ochmistrzyni domu Pawłowska. „Sklep pod kaplicą zaledwie mógł objąć te wszystkie zapasy, jak najlepiej uporządkowane, poznaczone, w butlach, słojach, workach, woreczkach, na mnogich półkach, całe od wierzchu do spodu okrywając ściany. U mniej dostatnich szafka jedna lub druga mieściły wszystko. Czy każda rzecz z tych leków pomagała zawsze, nie do nas śledzić należy; wszakże troskliwość ta o zdrowie poddanych i domowników zaszczyt przy nosiła sercu”. („Domy i dwory”, str. 26). 
Panna apteczkowa, jako opiekunka chorych we dworze wiejskim, jako najwierniejsza przyjaciółka domu i rodziny swoich państwa, jako niestrudzona, skrzętna i umiejętna pracownica, była w dawnem społeczeństwie polskiem, nie znającem dzisiejszego roznerwowania, bardzo pospolitym a sympatycznym typem starej panny. 
I dlatego to tak znakomita niewiasta jak Klaudyna Potocka w liście swoim do Wiktorowej Jundziłłowej pisze o wychowywaniu dzieci: „Kiedy też pozbędziemy się tej plagi a dziś zbrodni powierzania polskich dzieci wpływowi myśli, uczuć, zwyczajów od naszych różnych, nieodpowiednich potrzebom kraju, obowiązkom żon, matek polskich? Przepraszam za moją złość, guwernantki (cudzoziemki) ją zawsze wzbudzają. Tak cenię Polki, że wolałabym klucznicy polskiej, pannie utrzymującej apteczkę powierzyć edukację, niż samej pani Genlis”. (Księga pam. na setną rocznicę ur. A. Mickiew. t. I, str. 244).
Zygmunt Gloger, Encyklopedia staropolska

No tak... skąd tylko taką pannę wziąć? Wymarły wraz z upadkiem dworów szlacheckich...

A wiadomo - gdy chcesz mieć coś zrobione, zrób to sam. Zatem jutro wieczorem wcielam się w ... nie, nie pannę, lecz chłopca apteczkowego. A jaka to okazja i co będę robił? Niech będzie to na razie tajemnicą... 

Zdradzę tylko, że w domu 2 kg pigwy i 2 kg pigwowca czekają...




Lassi bananowo - kokosowe

Kolejne lassi w moim zbiorku. Banan już był zdecydowanie dojrzały, paczka wiórków kokosowych otwarta - a zatem: ... do dzieła!


Potrzebne będą:

  • duży jogurt naturalny
  • pół pudełka jogurtu zimnej wody
  • 2 garście wiórek kokosowych
  • 2 czubate łyżeczki miodu
  • banan
Banana obieramy ze skórki. Wszytsko miksujemy w blenderze. I to wszystko, można pić.

 

Jaja po szwajcarsku

Kolejny przepis z Jarskiej kuchni, który sam siebie wyjaśnia :)


Już wiem, co będzie w środę na kolację :)

Nowa ilustrowana jarska kuchnia

Marja Czarnowska
Nowa ilustrowana jarska kuchnia zawierająca wypróbowane przepisy przyrządzania smacznych a zdrowych potraw roślinnych oraz naukowe ogólne przepisy rozumnego odżywiania się.




Wydawnictwo HYGIEA, Berlin, b.r.w. [ok. 1920]

Starodruk, którego dorobiłem się w wersji elektronicznej. Sporo przepisów dla kuchni bezmięsnej - czyli jarskiej, po nowemu zwanej wegetariańską. Część przepisów też wegańskich (ale nie wszystkie).

Pojawiają się i przepisy z wykorzystaniem roślin mniej znanych kulinarnie: w tym np. mniszka lekarskiego.

Książka drukowana w Toruniu, więc bezczelnie wpisuję na listę "torunensia".

poniedziałek, 29 października 2012

Ålands pannkaka - czyli naleśnik z Wysp Alandzkich


W wakacje nie udało mi się wyjechać nigdzie za granicę, ale za to mojej rodzinie i owszem. Zawiało ich aż na Wyspy Alandzkie.

Przysłali mi piękną kartkę pocztową. Bez widoczków, które zapewne i tak by mi nic nie mówiły.

Nie, kartka trafiała wprost w moje gusta - dziedzictwa kulturowego Wysp Alandzkich:


A oto przepis przełożony na język polski:
  • 6 jaj
  • 1 szklanka cukru
  • 2 szklanki mąki
  • 2 duże szklanki płatków ryżowych (pół ugotowanych)
  • 2 łyżeczki kardamonu
  • 1 1/2 litra mleka
  • 1,5 łyżeczki soli

Jajka, cukier, sól i kardamon ubij razem. 
Następnie dodaj 2 szklanki mąki, potem ryż. 
Następnie dodaj mleko.
Umieść ciasto w płaskiej okrągłej brytfannie i piecz w temperaturze 220 ​​przez 25 minut.
Naleśnik powinien mieć złoty kolor.

Naleśnik podawaj z powidłami śliwkowymi i bitą śmietaną.


  

Trufle bananowo-kokosowe

Trufle... cukierki domowej roboty... tym razem bez gotowania!

  • 10 sztuk herbatników petit-bery
  • banan mocno dojrzały
  • 100 g kokosowych wiórek
Herbatniki zmiksować, aż powstanie mąka herbatnikowa. 
Banana zmiksować na ciapę. 
Zmieszać jedno z drugim.
Dodać mieszając tyle wiórek, aż powstanie ciasto konsystencji plasteliny.
Toczyć w dłoniach małe kulki, otoczyć w wiórkach kokosowych.
Wstawić do lodówki do zastygnięcia.

SMACZNEGO.




Sprawdzone menu na imprezy!