czwartek, 18 lutego 2021

Kanapki z ło(so)siem

- Księdzu, a może ja bym zrobił dziś kolację? – zapytał Noel po Mszy. – Widziałem na Instagramie fajne kanapki. Pan napisał, że zdrowe! I fajnie wyglądają…
- I mają i serek, i łososia! – wrzasnął Leon. – I ogórka mają, spodoba Ci się!
- Cieszy mnie twoja inicjatywa, tylko… gdzieś ty przeglądał Instagrama?
- Na Twojej komórce… gdy siedziałeś w konfesjonale… - cicho wyszeptał. – Nie gniewaj się…
- Wydawało mi się, że jest zabezpieczona… - pokręciłem głową.
- Takie tam zabezpieczenie… - zaśmiał się Noel. – Połącz kropki… Wystarczy napisać wielkie M jak Mikołaj, a się otwiera!
- No… jak mogłeś mieć tak proste! – wytknął mi Leon. – Teraz musisz zmienić na L jak Leon… Będzie lepiej…
- N jak Noel byłoby lepsze! Więcej ruchów! – skrytykował brata Noel, kończąc jak zawsze wytknięciem języka.
- Swoje komórki sobie zabezpieczycie N i L, a ja muszę zmienić kod na jakiś trudniejszy… Albo dam hasło…
- No, ja bym chętnie zabezpieczył komórkę literką L – uśmiechnął się Leon. – Ale nie mam komórki – wykrzywił usta w podkówkę, udając, że będzie płakał.
- No, i nie musielibyśmy podbierać tobie komórki, gdybyśmy mieli własne – wytknął Noel. – Wiesz, to trochę siara, gdy otwieram Twojego Instagrama i wyskakują posty o odchudzaniu się…
- Ale gdybyś zrzucił kilka kilo, to byś lepiej grał w piłkę, bo teraz to nie nadążasz nawet za Noelem – wytknął mi Leon.
- Dobrze, wróćmy do tych kanapek. Pokaż mi je.
Noel bez skrępowania otworzył moją szufladę, wyjął moją komórkę, odblokował, włączył Instagrama i szybko wyszukał odpowiednie zdjęcie.
- Tutaj, widzisz? – pokazał mi jedną z fotek.
- Kanapki z łososiem – przeczytałem.
- Księdzu, a czemu tu jest nawias na „so”? – zapytał Noel. – Tak się pisze łosoś?
- Nie, to taki żart słowny – wyjaśniłem. – Przeczytaj bez tego, co w nawiasie.
- Kanapki z łosiem? – zdziwił się. – Przecież łoś to takie zwierzę z lasu, wielkie jak krowa! To się je?
- Teraz nie, ale kiedyś, gdy na mięso polowano, to jadano także i łosie. Zwane były „magnum bestia”, ze względu na rozmiar. To co do tego łosia potrzebujemy?
- Chleb, serek, ogórka, łososia – zaczął wyliczać.
- Łosia! – poprawił go Leon. – Od dzisiaj jemy łosie, nie łososie!
- No to idziemy do sklepu, a potem Noel przyrządza nam ucztę.
Z zakupami wróciliśmy do domu. Noel zaczął sprawnie przyrządzać kanapki, co chwila zerkając do przepisu na Instagramie.
- Ogórka to pokroić ze skórką czy obrać? Bo nie napisano… - zwrócił się do mnie.
- A jaki jest na zdjęciu? – odpowiedziałem pytaniem.
Zerknął na fotkę.
- Obrany…
Wziął ogórka w rękę. Drugą chwycił nóż i się zawahał. Wykrzywił się w jedną stronę, w drugą, po czym spojrzał na mnie ze łzami w oczach.
- Z której strony mam obrać ogórka? Aby nie był gorzki? Mamusia ciągle krzyczała, że ze złej strony obieram… i biła szmatą po głowie… a ja nie pamiętam… - łzy pociekły mu z oczu.
Westchnąłem. Dzieciństwo w patologicznej rodzinie będzie dla chłopaków traumą przez długie lata.
- Ja też nigdy nie pamiętam. Albo z jednej, albo z drugiej. Dlatego zawsze obieram od środka do końca. I wolę obieraczkę od noża.
Wyjąłem z szuflady nowe narzędzie i zademonstrowałem działanie.
- Ale fajnie! To ja dokończę! – Noel nie mógł się doczekać, aż wypróbuje nowy sprzęt.
Po chwili obrany ogórek wylądował na desce i sprawnie został posiekany na plasterki. Noel migał nożem jak zawodowy kucharz na konkursie.
- Łał, sprawnie ci to idzie – pochwaliłem go.
- To tylko dobry nóż – pokazał. – Nieźle kroi.
Szybko wyjął talerze.
- Księdzu, ile zjesz?
- Nie więcej jak dwie.
Rzucił na jeden talerz dwie kromki, na pozostałe dwa po cztery. Szybko maznął serkiem. Na to ogórek. Sól i pieprz. Czarny pył opadający z elektrycznego młynka pokrył plasterki.
- Ostrożnie, bo nie zjecie!
Spojrzał na mnie z ukosa. Wziął jeden plasterek w rękę, powąchał.
- Pachnie ślicznie – ocenił i wrzucił do buzi. – Jeszcze trochę – wymamrotał.
Ogórki dla siebie i Leona pokrył grubą warstwą pieprzu, mnie dał wyraźnie mniej. Na to łosoś.
- Leon! – wrzasnął. – Kanapki z łosiem gotowe!
Zaniósł dwa talerze na stół. Chwyciłem trzeci.
- To moja praca – skrzywił się. – Ty, księdzu, dzisiaj tylko jesz. Leon pozmywa.
Grzecznie poszedłem do pokoju. Po chwili trzeci talerz stanął na stole, i trzy szklanki z sokiem pomarańczowym.
- Modlitwę możesz poprowadzić – łaskawie zgodził się Noel. – To Twoja rola.

tekst pierwotnie opublikowany tutaj.


·         chleb, jakiś zdrowy

·         serek śmietankowy

·         ogórek

·         łosoś wędzony lub pstrąg łososiowy

·         sól i pieprz do smaku

Rozłóż pieczywko. Lekkim ruchem posmaruj serkiem śmietankowym. Obłóż plasterkami ogórka. Przypraw do smaku solą i pieprzem. Ostrożnie! Leon i Noel uwielbiają ostre… bardzo ostre… Na to łosoś. I gotowe.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Spodobał Ci się ten wpis?